Reforma PIP 2026 to rewolucja dla B2B. Co nowy projekt ustawy oznacza dla osób pracujących na B2B?

REKLAMA
REKLAMA
Reforma PIP to rewolucja dla B2B - dnia 26 stycznia 2026 r. MRPiPS opublikowało nowy projekt nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Co to oznacza dla osób pracujących na B2B? Jakie są kluczowe zmiany względem wersji projektu ustawy z października 2025 r.?
- Reforma PIP - nowy projekt nowelizacji ustawy o PIP
- Kluczowe zmiany względem wersji z października 2025
- Dlaczego dobrze zarabiający profesjonalności wybierają B2B?
- Workation i praca zdalna z zagranicy – nieświadome ryzyko podatkowe
- Przekwalifikowanie B2B w umowę o pracę – czarny scenariusz dla obydwu stron
- Rewolucja dla B2B
Reforma PIP - nowy projekt nowelizacji ustawy o PIP
W dniu 28 stycznia 2026 roku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowało nowy, poprawiony projekt nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, który utrzymuje propozycję przyznania inspektorom pracy prawa do wydawania decyzji administracyjnych przekształcających umowy cywilnoprawne, w tym te zawierane w relacjach B2B, w umowy o pracę. To rewolucyjna zmiana, która w oficjalnej narracji ma służyć ochronie praw pracowniczych, ale dotknie przede wszystkim setki tysięcy osób świadczących usługi na podstawie umów B2B, czyli osób, które niekoniecznie są zainteresowane prawami pracowniczymi.
REKLAMA
REKLAMA
Kluczowe zmiany względem wersji z października 2025
Nowa wersja projektu wprowadza istotne modyfikacje w stosunku do projektu z października 2025 roku. Po pierwsze, decyzja reklasyfikacyjna inspektora pracy będzie mogła być wydana dopiero po uprzednim niewykonaniu przez podmiot zatrudniający polecenia inspektora dotyczącego zawarcia umowy o pracę – to swoiste „ostrzeżenie" przed wydaniem decyzji. Po drugie, decyzja będzie wywoływać skutki od momentu jej wydania (ex nunc), a nie wstecz – wcześniejsza wersja przewidywała skutki wsteczne. Nie oznacza to jednak, że organy podatkowe będą miały zamkniętą drogę do dochodzenia zaległości podatkowych za okresy sprzed wydania decyzji. Po trzecie, wprowadzono możliwość ubiegania się o interpretacje indywidualną wydawaną przez Głównego Inspektora Pracy w celu rozwiania wątpliwości czy w danej sytuacji zachodzi stosunek pracy, co ma zapewnić większą przewidywalność i stabilność w stosowaniu prawa. Wreszcie, projekt przewiduje sześciomiesięczną abolicję – podmioty, które dobrowolnie uporządkują współpracę poprzez zawarcie umów o pracę, unikną odpowiedzialności karnej.
Dlaczego dobrze zarabiający profesjonalności wybierają B2B?
Osoby świadczące usługi na podstawie kontraktów B2B zwykle otrzymują wyższe wynagrodzenie netto w porównaniu do wynagrodzenia jakie mogliby otrzymać jako pracownicy etatowi, których koszt zatrudnienia po stronie pracodawcy byłby identyczny. Różnica wynika przede wszystkich z niższych składek ZUS i zdrowotnej w przypadku kontraktu B2B. Do pewnego poziomu dochodu różnice w wysokości opodatkowania nie są aż tak drastyczne, niemniej po przekroczeniu progu 120.000 zł rocznego dochodu wybór ryczałtu czy podatku liniowego daje wyraźne korzyści podatkowe. Należy przy tym wziąć pod uwagę, że atrakcyjność tej formy współpracy systematycznie spada z roku na rok z uwagi na kolejne zmiany legislacyjne ograniczające możliwość zaliczania określonych wydatków do kosztów uzyskania przychodów, czego przykładem jest obniżenie limitów odliczania kosztów związanych z samochodami osobowymi.
Kluczowe dla zrozumienia fenomenu kontraktów B2B jest to, że osoby wybierające tę formę współpracy – często młodzi, dobrze wykształceni profesjonaliści – nie widzą wartości w płaceniu składki zdrowotnej i odkładaniu na emeryturę w systemie państwowym. Ta grupa nie korzysta z publicznej służby zdrowia, preferując prywatną opiekę medyczną finansowaną z własnej kieszeni. Z uwagi na zwykle młody wiek, są to osoby relatywnie zdrowe i niewymagające drogich procedur medycznych, więc oferta prywatnej opieki medycznej dostępna na rynku zasadniczo spełnia oczekiwania tej grupy. Przyszłą emeryturę wolą zabezpieczać poprzez instrumenty oferowane przez instytucje finansowe: IKE, IKZE, inwestycje giełdowe czy w ETF-y, a w przypadku najlepiej zarabiających – fundacje rodzinne. To racjonalna kalkulacja ekonomiczna: dlaczego płacić wysoką składkę zdrowotną do systemu, z którego się nie korzysta i który oferuje niską dostępność usług? Po co odkładać na emeryturę w niewydolnym systemie ZUS, który „spłaszcza” świadczenia z uwagi na obowiązujące algorytmy ich wyliczania (co jest niekorzystne dla osób odprowadzających wysokie składki), a na emeryturę trzeba czekać aż do 60/65 roku życia, skoro można te środki zainwestować znacznie efektywniej i mieć nad nimi pełną kontrolę?
REKLAMA
Workation i praca zdalna z zagranicy – nieświadome ryzyko podatkowe
Osoby najlepiej zarabiające na kontraktach B2B często świadczą usługi podczas tzw. workation lub nawet mieszkając na stałe za granicą, przebywając w danym kraju przez wiele miesięcy w roku. Przy tym utrzymują fikcję, że swoją jednoosobową działalność gospodarczą prowadzą w Polsce, często nieświadomie narażając się na poważne ryzyka podatkowe za granicą. Ryzyko to ma dwa wymiary.
Po pierwsze, państwo-gospodarz (np. Hiszpania, Portugalia czy Tajlandia) może uznać taką osobę za swojego rezydenta podatkowego na podstawie faktycznego miejsca pobytu lub centrum interesów życiowych. Skutek? Obowiązek rozliczenia całości globalnego dochodu w tym państwie, według lokalnych, często znacznie wyższych stawek podatkowych.
Po drugie, jeśli nawet taka osoba nie zostanie uznana za rezydenta podatkowego w zagranicznej jurysdykcji, to jej zarejestrowana w Polsce działalność gospodarcza jest faktycznie wykonywana z terytorium innego państwa (np. programista świadczy usługi dla polskiego „klienta" przez osiem miesięcy w roku w Barcelonie), państwo to może uznać, że polska JDG ma na jego terytorium zakład (permanent establishment) w rozumieniu umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Konsekwencja? Podatek dochodowy do zapłaty za granicą od dochodu przypisywalnego do tego zagranicznego zakładu.
Przekwalifikowanie B2B w umowę o pracę – czarny scenariusz dla obydwu stron
Kluczowe jest zrozumienie, że osoby świadczące usługi na B2B najczęściej nie chcą umowy o pracę. Przekwalifikowanie ich relacji biznesowej w stosunek pracy oznacza dla nich realny spadek dochodów – po uwzględnieniu wyższych składek ZUS, braku możliwości odliczania kosztów działalności i konieczności opodatkowania według skali podatkowej zamiast stawki liniowej lub ryczałtu.
Dla ich „pracodawców" (dotychczasowych klientów) konsekwencje są jeszcze poważniejsze. Oprócz standardowych obciążeń wynikających z przekwalifikowania – konieczności odprowadzania zaliczek na PIT, składek ZUS na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne „na bieżąco”, pojawią się ryzyko dochodzenia tych należności przez organy podatkowe i ZUS za nieprzedawnione okresy z odsetkami. W sytuacjach, gdzie współpracownik na b2b świadczył usługi przebywając zagranicą dochodzi do tego dodatkowy wymiar międzynarodowy.
Wyobraźmy sobie sytuację: osoba, która dotychczas współpracowała na B2B, przebywając przez dziewięć miesięcy w roku w Hiszpanii, w wyniku decyzji PIP nagle staje się pracownikiem wykonującym pracę dla polskiego pracodawcy na terytorium Hiszpanii. Dla polskiego przedsiębiorcy rodzi to natychmiastowe konsekwencje na gruncie hiszpańskiego prawa pracy – wymóg przestrzegania lokalnych przepisów o czasie pracy, urlopach, wynagrodzeniu minimalnym, a najprawdopodobniej również obowiązek rejestracji jako pracodawcy w Hiszpanii.
Na gruncie podatkowym konsekwencje mogą być jeszcze bardziej dotkliwe. Hiszpańskie organy podatkowe mogą uznać, że polski pracodawca ma zakład (permanent establishment) w Hiszpanii w rozumieniu polsko-hiszpańskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, skoro utrzymuje w Hiszpanii personel. Hiszpania może wówczas zażądać od polskiego przedsiębiorcy podatku dochodowego od dochodu osiągniętego na terytorium Hiszpanii, przypisywalnego do tego zakładu na jej terytorium. W praktyce może to oznaczać konieczność prowadzenia oddzielnej księgowości dla „hiszpańskiego PE", składania deklaracji podatkowych w Hiszpanii i zapłatę podatku według hiszpańskich stawek. Z pewnością nie jest to perspektywa, którą strony brały pod uwagę nawiązując współpracę w formule b2b.
Rewolucja dla B2B
Nowy projekt nowelizacji ustawy o PIP, mimo wprowadzenia pewnych złagodzeń i mechanizmów ochronnych nadal oznacza rewolucję w relacjach B2B. Dla setek tysięcy osób świadczących usługi na kontraktach oznacza on realne zagrożenie wymuszenia zmiany formy współpracy, której nie chcą i która będzie dla nich finansowo niekorzystna. Dla przedsiębiorców korzystających z usług kontrahentów B2B pracujących z zagranicy konsekwencje mogą wykraczać daleko poza klasyczne obciążenia ZUS-owskie i podatkowe, sięgając międzynarodowego prawa pracy i podatkowego. Zasadne wydaje się pytanie, czy projektodawcy w ogóle brali pod uwagę powyższe konsekwencje i oszacowali ich skutki. Bez wątpliwości, ochrona praw pracowniczych jest kierunkiem słusznym, niemniej równie zasadne jest pytanie, czy państwo powinno władczo ingerować w wolę stron, które wybrały inny rodzaj stosunku prawnego, a także czy państwo powinno przyznawać władzy wykonawczej kompetencje sądu pierwszej instancji w sprawach ustalenia stosunku pracy. Zasadnym wydaje się pytanie, czy wysiłek legislacyjny nie powinien skupić się na uczynieniu z umowy o pracę formy atrakcyjniejszej i chętniej wybieranej, na przykład poprzez zmniejszenie obciążeń fiskalnych dla umowy o pracę i zrównanie tych obciążeń dla wszystkich alternatywnych rozwiązań, włączając w to umowy cywilnoprawne (również te b2b).
Autor: Tomasz Prokurat, radca prawny, doradca podatkowy
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

- Czytaj artykuły
- Rozwiązuj testy
- Zdobądź certyfikat
REKLAMA








