Niepełnosprawni boją się, że stracą rentę. Lepiej nie pracować [Pułapka rentowa]

REKLAMA
REKLAMA
Niepełnosprawni boją się, że stracą rentę. Niestety dla osób niepełnosprawnych renta stała się granicą, a nie realnym zabezpieczeniem. Czym jest tzw. pułapka rentowa? Wychodzi na to, że mamy system, który boi się ludzkiej ambicji. Renta staje się kluczem, który zamyka drzwi zamiast je otwierać.
- Renta jest granicą dla niepełnosprawnych
- Na czym polega pułapka rentowa?
- Praca jako dowód winy - albo praca albo renta
- Praca osób niepełnosprawnych - zagrożenie czy zysk?
- Praca osób niepełnosprawnych wiąże się z ryzykiem
- Osoby pobierające rentę nie znają progów dochodowych zmniejszających lub zawieszających świadczenie
- System, który boi się ambicji osób niepełnosprawnych
- Co trzeba zmienić?
Renta jest granicą dla niepełnosprawnych
Na początku zawsze jest ostrożność: telefon do ZUS-u odkładany na później, umowa o pracę podpisywana „na wszelki wypadek”, kilka godzin zlecenia tygodniowo, ale tylko do pewnej kwoty, bo nikt nie chce sprawdzać, co stanie się potem. W świecie osób pobierających renty praca rzadko bywa po prostu pracą, częściej jest ryzykiem.
REKLAMA
REKLAMA
Renta miała być zabezpieczeniem. Tymczasem dla tysięcy osób stała się granicą, której nie wolno przekroczyć. Tak działa pułapka rentowa - zjawisko znane ekspertom od lat, a jednocześnie boleśnie obecne w codziennym doświadczeniu ludzi z niepełnosprawnościami.
Na czym polega pułapka rentowa?
Pułapka rentowa bywa często opisywana w kategoriach postaw i charakterów, jakby jej źródłem była wygoda albo brak ambicji. W rzeczywistości jest ona skutkiem długotrwałego życia w systemie, który uczy, że każdy krok w stronę samodzielności może zostać ukarany.
Raport Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego już w 2011 roku pokazywał, że niemal 40% osób z orzeczoną niepełnosprawnością żyje w stanie silnych lub bardzo silnych obaw związanych z podjęciem pracy. Nie chodzi wyłącznie o utratę renty, a o cały łańcuch potencjalnych konsekwencji:
REKLAMA
- komisje orzekające,
- ponowne procedury,
- ryzyko obniżenia stopnia niepełnosprawności,
- niepewność, czy w razie pogorszenia stanu zdrowia system „odda” to, co wcześniej zabrał.
I to właśnie ta kumulacja lęków zamraża aktywność i sprawia, że renta przestaje być wsparciem w drodze do niezależności. Natomiast zaczyna pełnić rolę kotwicy, skutecznie ograniczającej pole manewru w momencie, gdy pojawia się szansa na zawodową zmianę.
Praca jako dowód winy - albo praca albo renta
W zdrowym systemie praca jest dowodem sprawczości, a w systemie rentowym… bywa często dowodem… podejrzanym. Skoro ktoś pracuje, nawet częściowo, to znaczy, że „sobie dobrze radzi” i jego niepełnosprawność wcale nie generuje dodatkowych barier oraz kosztów. Takie myślenie, głęboko wpisane w praktykę instytucjonalną, sprawia, że praca dla wielu osób z niepełnosprawnościami staje się przede wszystkim źródłem zagrożenia dla własnego bezpieczeństwa, a nie oczywistym prawem.
Raport FIRR pokazuje wyraźnie: im silniejsze przekonanie, że praca może uruchomić lawinę decyzji administracyjnych, tym mniejsza gotowość do jej podjęcia. To jeden z najbardziej uderzających paradoksów systemu, w którym logika nagradza ostrożną bierność, a karze próby aktywności, sprawiając, że działanie bywa obarczone większym ryzykiem niż pozostawanie biernym.
Praca osób niepełnosprawnych - zagrożenie czy zysk?
Paradoks ten ma także wymiar finansowy, o którym w debacie publicznej mówi się wciąż zbyt rzadko. System traktuje aktywność zawodową osób z niepełnosprawnościami jako kosztowne zagrożenie, podczas gdy dane pokazują coś dokładnie odwrotnego: praca tych osób oznacza realny zysk dla finansów publicznych.
Obawy przed „nadmiernym kosztem” okazują się więc nie tylko społecznie krzywdzące, ale i ekonomicznie nieuzasadnione. Zamiast generować straty, aktywizacja zawodowa uruchamia środki, które dziś pozostają poza obiegiem, zamrożone w bierności wymuszonej przez system.
Praca osób niepełnosprawnych wiąże się z ryzykiem
Problem wraca w głosach samych zainteresowanych i organizacji, które im towarzyszą. Wiele osób gotowych do pracy wstrzymuje się przed decyzją, bo każda zmiana wiąże się z ogromnym ryzykiem: utratą renty, komplikacjami zdrowotnymi, czy zawirowaniami finansowymi, które mogą ciągnąć się miesiącami, a nawet latami.
W takich warunkach ostrożność staje się strategią przetrwania. Każdy krok waży więcej niż sama praca. Każda decyzja wymaga odwagi i wytrzymałości. Każdy „niewykonany krok” to nie tylko osobista strata – to także niewykorzystany potencjał społeczny i ekonomiczny. Jedna pracująca osoba z niepełnosprawnością wnosi średnio 25,3 tys. zł rocznie w podatkach i składkach.
W tym kontekście głos Przemysława Żydoka, prezesa Fundacji Aktywizacja, nabiera szczególnej wagi: W czasie wielkich zmian geopolitycznych musimy wymagać od rządzących odważnych i racjonalnych decyzji. Polski rynek pracy potrzebuje pracowników? To tak kształtujemy regulacje, żeby mieć ich więcej, żeby znosić bariery... a pułapka rentowa ewidentnie taką jest! Potrzebujemy inwestycji, które poprawią sytuację budżetu państwa? To nisko wiszące owoce dające ten efekt – jak likwidacja pułapki rentowej – zrywamy od razu i nie zasłaniamy się dyskusją o stuletniej doktrynie zabezpieczenia społecznego. Wyrażamy ambicje by być społeczeństwem włączających na zasadach równości osoby z niepełnosprawnościami? To nie ściemniamy i realizujemy zapisy Konwencji Narodów Zjednoczonych, którą ratyfikowaliśmy 14 lat temu oraz zapisy własnych, rządowych strategii! Tego właśnie domagamy się od rządu: nie jakiegoś odruchu charytatywności, ale twardych decyzji służących polskiej gospodarce i całemu społeczeństwu.
Wypowiedź ta pokazuje sedno problemu: system nie przewiduje szarości, choć życie osób z niepełnosprawnościami rzadko jest czarno-białe. Potrzebne są realne decyzje, które włączą je w życie społeczne i zawodowe, tu nie ma miejsca na półśrodki ani opóźnienia.
Osoby pobierające rentę nie znają progów dochodowych zmniejszających lub zawieszających świadczenie
W obliczu skomplikowanych zasad systemu i ryzyka utraty świadczeń, osoby pobierające renty często muszą działać w warunkach niepewności. Do tego dochodzi jeszcze jeden element: chaos informacyjny. Jak pokazują dane FIRR, większość osób pobierających renty nie zna dokładnych progów dochodowych, po których przekroczeniu świadczenie zostaje zmniejszone lub zawieszone. Wiedzą tylko jedno: lepiej ich nie przekraczać.
Brak jasnych, zrozumiałych informacji sprawia, że strach wypełnia lukę po wiedzy. Decyzje nie są podejmowane na podstawie przepisów, lecz opierają się na doświadczeniach innych osób lub opowieściach zasłyszanych od znajomych i zasadzie, że „lepiej nie ryzykować”. W taki sposób rodzi się społeczna cisza wokół ambicji.
System, który boi się ambicji osób niepełnosprawnych
Pułapka rentowa odsłania prawdziwe oblicze systemu – struktury, która deklaruje wsparcie, a jednocześnie nie potrafi zaufać tym, których obejmuje opieką. Brakuje w niej prostego komunikatu: „Spróbuj. Jeśli Ci się nie uda, to wrócisz.” Co więcej, brak tego zaufania nie chroni finansów państwa, jak często się zakłada, lecz je osłabia. Wzrost aktywności zawodowej osób z niepełnosprawnościami o zaledwie 10 tys. osób oznaczałby około 253 mln zł dodatkowych wpływów do budżetu rocznie. Nawet po uwzględnieniu kosztów zmian systemowych, szacowanych na 173 mln zł bilans już w pierwszym roku byłby dodatni.
Renta staje się kluczem, który zamyka drzwi zamiast je otwierać. Zapewnia bezpieczeństwo, chroni przed ubóstwem, a jednocześnie odbiera perspektywę. Przypomina miękki, bezpieczny kokon: ciepły, a jednocześnie ograniczający ruchy i powstrzymujący przed sięgnięciem po więcej. Osoby z niepełnosprawnością, które są w niej osadzone, nie doświadczają porażki, bo nie próbują, nie doświadczają też wolności, bo nie mają odwagi wyjść. Opieka, która chroni przed upadkiem, więzi życie w cieniu możliwości, które mogłyby zaistnieć, gdyby tylko system potrafił zaufać.
Co trzeba zmienić?
Pytanie nie brzmi więc, czy osoby z niepełnosprawnościami chcą pracować. Raporty od lat pokazują, że wiele z nich chce, na swoich warunkach, w swoim tempie, na miarę swojego zdrowia. Prawdziwe pytanie brzmi: Czy państwo jest gotowe stworzyć system, który nie boi się ludzkiej aktywności oraz czy potrafi zaufać, że praca nie odbiera prawa do wsparcia, lecz często jest jego naturalnym dopełnieniem?
Bo dziś największą barierą okazuje się nie sam koszt, lecz lęk, głęboko zakorzeniony po stronie systemu. Tymczasem liczby pokazują jasno: aktywność zawodowa osób z niepełnosprawnościami to nie obciążenie, ale inwestycja, która zwraca się szybciej, niż system jest gotów to przyznać. Bo jeśli renta nadal będzie warunkiem bezruchu, a praca dowodem winy, to nie osoby z niepełnosprawnością będą tkwić w pułapce, tylko sam system się w niej zamknie.
Źródła:
- 1/ Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego, Pułapka świadczeniowa a aktywność zawodowa i społeczna osób niepełnosprawnych, Kraków 2011, s. 18–31, 35–40, 50–52.
- 2/ Raport końcowy badania potrzeb osób z niepełnosprawnościami w Polsce, 2024, s. 84–85.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

- Czytaj artykuły
- Rozwiązuj testy
- Zdobądź certyfikat
REKLAMA







