Perfekcjonizm - główny sponsor stresu kobiet
REKLAMA
REKLAMA
Monika Madejska
REKLAMA
Nieustanna presja spełniania własnych, wywindowanych wymagań oraz oczekiwań innych. Przymus doskonałości we wszystkich przejawach bycia kobietą: wyglądu, macierzyństwa, związku, pracy, znajomościach bliższych i dalszych itd. Nieumiejętność odpoczywania, rozluźnienia ciała oraz poczucie winy w momencie „robienia niczego”. Podświadomy lęk przed byciem niepotrzebną lub/i niechcianą. Porównywanie się do innych, kobiet i mężczyzn, którzy osiągnęli więcej w ważnych dla nas dziedzinach. Powracające myśli o własnych niedoskonałościach nawet w momentach triumfu. Monolog w głowie podpowiadający, że będziesz spełniona, kiedy tylko…skończysz kolejną podyplomówkę, zrzucisz kilka kilogramów, znajdziesz partnera, skończysz bieżący projekt w pracy.
Perfekcjonizm to drugie imię większości młodych, ambitnych kobiet. Nieustające dążenie do ideału to wiecznie bijące źródełko napięcia, które napełnia morze stresu. Frustracja, jaką czuje większość kobiet, które odnoszą sukcesy zawodowe i osobiste wydaje się niezrozumiała. A jednak jest oczywista, bo większość współczesnych kobiet, bez względu na to jak wiele osiągnęły, zawsze czują się niewystarczająco dobre. Wciąż czują napięcie popychające je do dalszego działania. I są permanentnie zestresowane w pogoni za doskonałością, której wynik jest z góry ustalony. Kobieta zawsze przegrywa.
Zobacz także: Jak budować karierę zawodową?
Oblicza perfekcjonizmu
Jako dzieci uczymy się sposobów ochrony przed zranieniem, poniżeniem i rozczarowaniem. Dzielnie nosimy swoją „zbroję”, która daje wrażenie bezpieczeństwa i pozwala dystansować się od niechcianych emocji. Jednym z tych mechanizmów obronnych jest właśnie perfekcjonizm.
REKLAMA
Perfekcjonizm jest przez kobiety rozumiany niejednoznacznie, a często nawet mylnie. Wyniki badań przeprowadzonych przez dr Brene Brown i opublikowanych w książce „Z wielką odwagą” pozwalają zrozumieć, czym z pewnością NIE jest perfekcjonizm:
Perfekcjonizm to nie to samo, co dążenie do świetności. W perfekcjonizmie nie chodzi o istotne dokonania i rozwój. To raczej wiara w to, że jeśli będziemy robili różne rzeczy perfekcyjnie i będziemy doskonale wyglądać, to unikniemy bólu kompromitacji, osądu i wstydu.
Zobacz również: Na jaki rozwój warto wydać swoje pieniądze?
Perfekcjonizm to nie samodoskonalenie. Perfekcjonizm jest konsekwencją pragnienia zdobycia aprobaty: „Jestem tym, co osiągam i jak dobrze to robię. Jak potrafię zadowolić innych. Jakie mam wyniki”. W zdrowych dążeniach jesteśmy ukierunkowani na samych siebie i doskonalimy się wyłącznie dla własnej satysfakcji (nie oczekujemy zachwytu ze strony innych nad naszymi osiągnięciami).
Perfekcjonizm nie jest kluczem do sukcesu. W istocie badania pokazują, iż przeszkadza on w jego osiąganiu. Perfekcjonizm jest związany z depresją, niepokojem, uzależnieniem, życiową niemocą bądź niewykorzystanymi możliwościami. Lęk przed porażką, popełnianiem błędów, niespełnieniem oczekiwaniem innych osób i krytyką trzyma nas z daleka od areny, na której ma miejsce zdrowa rywalizacja i walka.
Zadaj pytanie na: Forum Kadry
Perfekcjonizm nie jest sposobem na uniknięcie wstydu. Stanowi jego formę. Gdy zmagamy się z perfekcjonizmem, wtedy zmagamy się ze wstydem. Stawiane dzisiaj wszystkim wymagania, że trzeba być najpiękniejszym, najlepszym i najbardziej przebojowym, stają się pułapką dla tych poglądów, które głoszą, że kobiety powinny być podobne do mężczyzn. To sprawia, że kobiecość (delikatność, czułość czy empatia) staje się czymś wstydliwym. Równocześnie kobiecość postrzegana jest jako coś drugorzędnego do męskości oraz coś, czego można się pozbyć, na przykład trenując ciało. Jest to jedna z przyczyn, dla których terapeuty szuka znacznie więcej kobiet niż mężczyzn.
Perfekcjonizm ma swoje źródło w niskim poczuciu własnej wartości. Chodzi o wewnętrzne, rdzenne przekonanie o tym, że mamy niezmienną i niepodważalną wartość jako istota ludzka. Rdzenną wartość potrafimy rozpoznać i zaakceptować patrząc na nowo narodzone niemowlę. Noworodek, mimo, iż nic nie posiada i niczego nie dokonał, ma niekwestionowaną wartość jako człowiek. Jako dorośli ludzie, kobiety i mężczyźni, już tego nie dostrzegamy. Szczególnie trudno jest ową wartość poczuć kobietom, których sama płeć stawia od wieków na drugorzędnej pozycji.
Polecamy serwis: Zarządzanie
Nigdy nie jestem dość dobra
Wiele badań wskazuje, iż najwięcej zewnętrznych przejawów sukcesu (stanowiska, pieniądze oraz dobra materialne) osiągają osoby z najniższym poczuciem własnej wartości. Brak poczucia „rdzennej wartości” jest dla człowieka tak bolesny, że musi je kompensować zewnętrznymi atrybutami. Niektórzy poświęcają życie staraniom, by dobrze wyglądać z zewnątrz, aby przykryć odczuwany wewnątrz wstyd lub poczucie braku wartości. Niestety zewnętrzne dobra materialne i niematerialne nie są w stanie wypełnić wewnętrznej pustki, a tylko napędzają machinę poszukiwania aprobaty u innych.
Oddzielenie wartości rdzennej od wartości zewnętrznych jest w dzisiejszych czasach bardzo trudne. Współczesny świat, w szczególności telewizja, utwierdza nas w przekonaniu, że nie jesteś nic warta, jeśli nie jesteś młoda, piękna, bogata, pewna siebie i uśmiechnięta. Wyśrubowany do granic możliwości etos pracy może sugerować, że tracimy naszą wartość, gdy śpimy, odpoczywamy na urlopie lub nic nie tworzymy.
Gdy nasza wartość równa się wartościom zewnętrznym, poczucie własnej wartości wyrasta i maleje zgodnie z wydarzeniami (Rys.1). Gdy nasza wartość zależy od pracy lub małżeństwa, to strata któregokolwiek z nich wpłynie automatycznie na poczucie własnej wartości.
Zadaj pytanie na: Forum Kadry
Rys. 2 pokazuje sytuację, kiedy wartość rdzenna jest oddzielona od wartości zewnętrznych. Wartość ludzka traktowana jest jako wartość wrodzona i niezmienna, niezależna od wydarzeń czy okoliczności. Chodzi o to, by osądzać zachowanie a nie rdzeń. Można być obiektywnym, oceniając swoje zachowanie i obecny poziom umiejętności. Trudno jednak zachować rozsądek lub obiektywizm, gdy potępia się samego siebie.
Im większa wewnętrzna niepewność tym silniejsza potrzeba potwierdzenia swojej wartości w zewnętrznych źródłach. Im kruchsze poczucie własnej wartości, tym więcej aplauzu człowiek chce usłyszeć. A jak najłatwiej zdobyć uznanie w oczach innych? Być perfekcyjnym: pracownikiem, partnerką, matką, synową, przyjaciółką itd. Robić wszystko „jak należy” i zbierać pochwały za to, jak jesteśmy dzielne, mądre, zaradne i niezależne. I konsekwentnie wypierać swoje potrzeby i pragnienia, aby nikt nie pomyślał, że jesteśmy egoistkami.
Badania Maarit Johnson opisały dwie strategie służące zdobywaniu potwierdzenia. Pierwsza - poczucie wartości oparte na kompetencjach, opiera się na wartości własnej i jest tworzona dzięki zdolnościom i sukcesom. Druga – poczucie wartości oparte na relacjach, bazuje na zapewnieniach o oddaniu ze strony innych ludzi.
Osoba stawiająca na kompetencje chce osiągać więcej od innych. Problem polega na tym, że w głębi duszy nie wierzy, iż jest w stanie zrealizować choć część swoich planów. Z kolei ktoś, kto próbuje zastąpić wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa miłością i akceptacją ze strony innych, nieustannie boi się odrzucenia.
Mogłoby się wydawać, że mężczyźni wybierają model potwierdzenia przez kompetencje i osiągnięcia zawodowe a kobiety stawiają na relacje z rodziną i innymi bliskimi osobami. Zmiana wzorców płciowych sprawiła, że w obecnych czasach młode kobiety dążą do kariery i osiągnięcia wysokiej pozycji społecznej, ale wciąż nie potrafią porzucić swej tradycyjnej potrzeby budowania dobrych relacji. Są grzeczne, potulne i nie potrafią powiedzieć ‘nie’. A równocześnie muszą być doskonałe i wymagać od siebie wielkich osiągnięć, zarówno w pracy, jak i w domu. Ta sytuacja „rozdwojenia” jest niezwykle stresogenna dla kobiet. Walka między tradycyjną a współczesną rolą kobiet, jaka nieustannie toczy się w podświadomości płci pięknej, jest wykańczająca energetycznie.
Polecamy serwis: Zatrudnianie i zwalnianie
Pożegnanie ze stresem
Kobieta jest swoim najsurowszym szefem. Zawsze aktywna. Zawsze czujna. Zawsze w stanie „ready”. I zwykle wściekła na swojego mężczyznę, który po powrocie z pracy bezczynnie i bezmyślnie oddaje się oglądaniu telewizji, przeglądaniu Internetu czy graniu w gry komputerowe. Męski sposób radzenia sobie ze stresem w postaci „wyłączenia myślenia” jest dla kobiet czymś równie trudnym jak wejście w szpilkach na Giewont.
Niestety aby się zrelaksować, trzeba odpuścić. Puścić napięcie mięśni, kontrolę, myślenie i działanie. Ale jak to zrobić, kiedy jest się wiecznie niezadowolonym z siebie i swoich działań? Jak odpocząć, skoro zostało jeszcze tyle pracy do zrobienia? Jak poradzić sobie z poczuciem winy, które dopada kobietę jak tylko zwolni tempo w gonitwie do perfekcji?
Aby pozbyć się perfekcjonistycznych zapędów konieczne jest zbudowanie silnego, wewnętrznego poczucia własnej wartości. Fundamentu, który będzie podtrzymywał kobietę w chwilach, kiedy spadnie na nią ciężar oczekiwań społecznych. Silnego ramienia, które ochroni przed piętnem egoistki i pozwoli cieszyć się chwilą „robienia nic”.
Nad poczuciem własnej wartości można pracować z pomocą psychoterapeuty oraz samodzielnie, wspierając się literaturą czy warsztatami. Oczywiście współpraca z profesjonalistą jest zwykle bardziej skuteczna i trwała. Niestety decyzja o jej podjęciu jest dla wielu kobiet dużym wyzwaniem, ponieważ łączy się zarówno z regularnym wydatkiem jak i niezrozumieniem ze strony otoczenia. Zostawienie problemu jest najgorszym z możliwych rozwiązań więc warto choćby sięgnąć po jedną z najlepszych książek dotykającą tematu kobiecego perfekcjonizmu i stresu „Nie musisz być najlepsza” autorstwa A. Perski oraz J. Rose.
Zadaj pytanie na: Forum Kadry
REKLAMA
REKLAMA
- Czytaj artykuły
- Rozwiązuj testy
- Zdobądź certyfikat