Reforma PIP najmocniej uderzy w branżę IT. Tymczasem zlecenie czy B2B nie zawsze jest narzucone pracownikowi

REKLAMA
REKLAMA
Zdaniem ekspertów reforma PIP najmocniej uderzy w branżę IT. Tymczasem zlecenie czy B2B nie zawsze jest narzucone pracownikowi. Skutkiem nowej regulacji może być przyspieszenie odpływu projektów z Polski i osłabienie pozycji naszego kraju jako konkurencyjnego centrum usług IT wobec rynków takich jak Rumunia czy Indie.
- Pracownicy nie są pewni poprawności swojej formy zatrudnienia
- Reforma PIP najmocniej uderzy w branżę IT
- Zlecenie czy B2B nie zawsze jest narzucone pracownikowi
- Dane trzech instytucji (PIP, ZUS i KAS) wykorzystywane do kontroli
- Zlecenie lub B2B a umowa o pracę
- Reforma PIP a branża IT
Pracownicy nie są pewni poprawności swojej formy zatrudnienia
Pracodawcy obawiają się masowych przekształceń umów zleceń lub B2B na etaty, a wzrost skarg do Państwowej Inspekcji Pracy wskazuje na to, że pracownicy nie są pewni poprawności swojej formy zatrudnienia. Nie milkły protesty po przyjęciu projektu reformy PIP przez Stały Komitet Rady Ministrów. Według ekspertki prawa pracy z LeasingTeam Group, Anny Wiluś-Antoniuk, wszystko będzie zależało od sposobu realizacji przepisów w praktyce. W jaki sektor reforma uderzy najmocniej?
REKLAMA
REKLAMA
Kontrola PIP. Nowe uprawnienia
Reforma PIP najmocniej uderzy w branżę IT
Wprowadzenie zapisów reformy PIP w życie będzie zależało od podejścia kontrolerów, a ocena poprawności formy zatrudnienia pozostanie w dużej mierze uznaniowa. W zasadzie nie ma sztywnych kryteriów różnicujących umowy cywilnoprawne od etatu. Reforma uderza w wiele branż, jednak szczególne piętno odciśnie na sektorze IT. W praktyce może nie tyle zlikwidować B2B, ile przyspieszyć odpływ projektów z Polski i osłabić pozycję naszego kraju jako konkurencyjnego centrum usług IT wobec rynków takich jak Rumunia czy Indie.
Interpretacje funkcjonujące od dawna, np. w prawie podatkowym, pozwolą na ochronę swojego adresata. Będzie to możliwe, jeśli stan faktyczny zostanie opisany wnikliwie, szczerze, otwarcie – bez ukrywania i koloryzowania rzeczywistości. - System wymiany informacji między PIP, ZUS oraz KAS budzi uzasadnione obawy o prywatność oraz granice inwigilacji i wydaje się dość daleko idącym wykorzystaniem rejestrów państwowych do „przyłapywania” przedsiębiorców – komentuje radczyni prawna LeasingTeam Group.
Zobacz także: Kalkulator dat
REKLAMA
Zlecenie czy B2B nie zawsze jest narzucone pracownikowi
- Te przepisy nie są idealne, jednak najważniejsze jest to, jak w praktyce będzie wyglądała realizacja wskazanych instrumentów prawnych. Reforma PIP w tym kształcie nie musi prowadzić do opłakanych skutków, jeśli faktycznie będzie stosowana do wyłapania sytuacji, w których są naruszane prawa pracownika przez zatrudnienie na umowy cywilnoprawne. Sensowne co do zasady mogą okazać się zalecenia wydawane przez inspektora. Zlecenia czy kontrakty B2B bywają w Polsce nadużywane, więc możliwe, że rozwiązania proponowane przez inspektorów będą dla pracodawców wsparciem w organizacji warunków i zakresu współpracy. Jednak będzie to wymagało uwzględnienia wszystkich okoliczności danego przypadku, w tym poszanowania woli zarówno zleceniobiorcy, jak i zleceniodawcy. Nie zawsze zlecenie czy B2B jest narzucone pracownikowi, wymuszone. Często jest to forma współpracy preferowana także przez zatrudnionych – mówi Anna Wiluś-Antoniuk, radczyni prawna, dyrektor działu prawnego LeasingTeam Group.
Dane trzech instytucji (PIP, ZUS i KAS) wykorzystywane do kontroli
Dużo obaw wzbudza wykorzystanie do kontroli danych trzech instytucji: PIP, ZUS i KAS. To narzędzie ma umożliwiać automatyczne typowanie firm do kontroli. Może ujawnić poszczególne podmioty, które np. co miesiąc wystawiają jedną fakturę na taką samą kwotę dla konkretnego zleceniodawcy. - Ten system wymiany informacji budzi uzasadnione obawy o prywatność i granice inwigilacji. To narzędzie pozwoli na precyzyjne wytypowanie podmiotów do ustalenia stosunków pracy i wydaje się dość daleko idącym wykorzystaniem rejestrów państwowych do „przyłapywania” przedsiębiorców na tym, co niejako z góry państwu wydaje się niewłaściwe - a nie koniecznie niewłaściwe musi być – dodaje ekspertka.
Zobacz także: Kontrola PIP. Nowe uprawnienia
Zlecenie lub B2B a umowa o pracę
Problem nie jest nowy. Od wielu lat trwa dyskusja na temat różnic między umową zlecenia a umową o pracę, ale nadal wiele osób ma trudności, by je w prosty sposób odróżnić. Przepisy w tym zakresie są lakoniczne, a reforma PIP nie zakłada dodatkowej definicji umów zleceń/o pracę. To sprawia, że zarówno pracodawcy, jak i prawnicy oraz sama inspekcja pracy muszą bazować na orzeczeniach sądowych, wydawanych przez ostatnie lata. W rozwiązaniu możliwych niejasności ma pomagać lista kontrolna, stworzona przez PIP. Jednak prawdopodobnie nie w każdym przypadku pozwoli ona jednoznacznie określić poszczególne komponenty zatrudnienia.
- Lista kontrolna z pewnością będzie pomocnym narzędziem, jednak potrzebna jest tu pewna elastyczność i rozsądek. Nie na wszystkie pytania łatwo odpowiedzieć tak lub nie. Dużo może być sytuacji pt. „to zależy". Pozostaje również pytanie, na ile tolerancyjni w tej kwestii będą kontrolerzy i w jakim stopniu będą brać pod uwagę wolę wykonawcy i zlecającego. Wszystko sprowadza się jednak do tego, że sztywnych kryteriów nie ma i nigdy nie będzie, a ocena poprawności formy zatrudnienia będzie w dużej mierze uznaniowa – dodaje radczyni prawna LeasingTeam Group.
Sytuacja wydaje się nieco łatwiejsza w przypadku kontraktów B2B. Jednak i w tym modelu współpracy na rynku pracy funkcjonują rozwiązania, w których podwykonawcy realizują zlecenia dla jednego podmiotu jak na „pełny etat”. Tak się dzieje m.in. w sektorze IT.
Reforma PIP a branża IT
Planowana reforma może szczególnie mocno odcisnąć piętno na sektorze IT. W praktyce nie tyle wpłynie na likwidację B2B, ile może przyspieszyć odpływ projektów z Polski i osłabi pozycję naszego kraju jako konkurencyjnego centrum usług IT wobec rynków takich jak Rumunia czy Indie. Zmiany mogą wyraźnie podnieść koszt realizacji projektów IT w Polsce. W efekcie nasz kraj może stać się mniej konkurencyjny, zwłaszcza w projektach międzynarodowych.
- Jeżeli firmy uznają, że rośnie ryzyko ograniczenia i kontroli form zatrudnienia, część projektów będzie lokowana poza Polską – szczególnie, że wiele podmiotów rozwijających software w Polsce to oddziały zagranicznych firm. To uderza w konkurencyjność kosztową polskiego IT. Branża w dużej mierze działa w modelu B2B nie dlatego, że firmy „omijają etaty”, tylko dlatego, że muszą utrzymać konkurencyjność cenową wobec zagranicznych rynków. Polska już dziś staje się mniej atrakcyjna kosztowo dla części inwestorów, a dodatkowa presja regulacyjna może ten trend przyspieszyć – mówi Anita Dąbrowska, członek zarządu IT LeasingTeam Group.
Źródło: LeasingTeam Group
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

- Czytaj artykuły
- Rozwiązuj testy
- Zdobądź certyfikat
REKLAMA






