| INFORLEX | GAZETA PRAWNA | KONFERENCJE | INFORORGANIZER | APLIKACJE | KARIERA | SKLEP
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Kadry > HRM > Zarządzanie > Nielojalni millenialsi w branży IT - czy jest na nich sposób?

Nielojalni millenialsi w branży IT - czy jest na nich sposób?

Z każdej rynkowej analizy wynika, że w Polsce brakuje informatyków. Nowoczesna gospodarka potrzebuje coraz większej ilości programistów do produkcji nowych oprogramowań, a także inżynierów do wdrażania i utrzymywania w ruchu instalacji komputerowych. Wzrastający popyt, przy nieznacznie tylko rosnącej podaży, ośmiela specjalistów do podwyższania swoich wymagań finansowych względem pracodawców. Na to najbardziej żalą się przedsiębiorcy, którzy zwyczajnie potrzebują rąk do pracy.

– Głównym problemem są millenialsi, którzy są wyłącznie skoncentrowani na sobie, a potrzeby zatrudniających ich firm mają często w niewielkim poważaniu. Poziom lojalności zawodowej tej grupy pracowników jest dramatycznie niski. Niejednokrotnie młodzi ludzie szantażują pracodawców, np. swoim odejściem tuż przed końcem ważnego projektu. Wbrew pozorom, nie są to sytuacje incydentalne, co jeszcze wyżej podbija płacową piłeczkę. Należy przy tym podkreślić, że zarobki w tej branży są często pięciocyfrowe – informuje dr Warski.

Z kolei w ocenie Jeremiego Mordasewicza, szantaż, np. w czasie realizacji projektu, w przeciwieństwie do negocjacji, jest już niedopuszczalnym działaniem. Osoby, które w ten sposób postępują, prędzej czy później spotka kara. Właściciele firm, pozyskując nowych specjalistów na kluczowe stanowiska, zwykle gruntownie sprawdzają ich CV. Co prawda, nie wolno tworzyć czarnych list nieuczciwych pracowników, ale można wymieniać się informacjami, prosić o opinie i referencje poprzednich pracodawców. Informacje zbierają też tzw. headhunterzy. Mogłoby się wydawać, że na międzynarodowym rynku pracy jest to trudniejsze zadanie, ale media społecznościowe są potężną bazą danych. Najważniejsze jest to, żeby przedsiębiorcy byli ze sobą solidarni i piętnowali nieuczciwe zachowanie, oczywiście działając w granicach prawa.

– Firmy nie mogą tworzyć żadnych czarnych list ani publikować nazwisk pracowników z zarzutami dotyczącymi ich pracy. Nie znajduję w aktualnie obowiązującej ustawie o ochronie danych osobowych podstawy, która pozwalałaby przetwarzać informacje o zatrudnionych w taki sposób. Byłoby to niewspółmierne, gdyż dostęp do danych uzyskałyby osoby trzecie niemające do tego żadnych uprawnień. Po wejściu w życie RODO ograniczenia przetwarzania danych będą jeszcze dalej idące – zapowiada adwokat Bartłomiej Raczkowski, Partner w Kancelarii Raczkowski Paruch.

Pracodawcy są bezsilni?

Jeżeli dana osoba jest zatrudniona na postawie umowy o pracę, to grożąc swojemu pracodawcy czymkolwiek, ciężko narusza podstawowe obowiązki pracownicze. Kwalifikuje się to do zwolnienia dyscyplinarnego. Najczęściej jednak nie o to w takich sytuacjach chodzi. Przedsiębiorcy nie chcą karać informatyków. Przeciwnie, zależy im na tym, żeby ich projekty były skutecznie realizowane od początku do samego końca. Muszą więc znaleźć odpowiednie do tego celu rozwiązania.

Czytaj także

Narzędzia kadrowego

POLECANE

REWOLUCJA W DOKUMENTACJI PRACOWNICZEJ 2019

reklama

Ostatnio na forum

Eksperci portalu infor.pl

Proactive

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »