| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Kadry > HRM > Motywowanie > Przegrywanie jest sztuką

Przegrywanie jest sztuką

Warto popełniać błędy, bo na nich uczymy się najłatwiej - przekonują psycholodzy. Strach przed pomyłką blokuje kreatywność, demobilizuje i wpędza w pułapkę perfekcjonizmu.

Zobacz także: Czy kłamiący kandydat do pracy może być dobrym pracownikiem

Paliwo sukcesu. Jednych błąd powala na kolana, innych wręcz przeciwnie - mobilizuje.

Współczesnym ludziom wyjątkowo trudno przychodzi cierpliwe czekanie na sukces - w takim schemacie na porażkę nie tylko nie ma miejsca, ale i czasu. Aleksandra Pogorzelska z SWPS nie ma wątpliwości, że najbardziej dotyka to ludzi młodych, którzy rozpoczynają dopiero życie zawodowe.

- Nie mają doświadczenia i trudno im pracować na sukces poprzez konsekwentne, długofalowe i zaplanowane działania - opisuje Pogorzelska. - Kwestia szczęścia to zaledwie kilka procent sukcesu i trudno oczekiwać efektów po miesiącu czy dwóch. Dzisiejsze pokolenie stojące u progu kariery jest nastawione na szybki, wręcz błyskawiczny sukces, nieokupiony ani wysiłkiem, ani tym bardziej żadną klęską po drodze. Widzę to też po moich studentach, którzy przychodząc na zajęcia, często po raz pierwszy w życiu dowiadują się, że cel trzeba najpierw jasno sprecyzować, a potem konsekwentnie dążyć do niego krok po kroku. Niecierpliwość sprawia, że byle porażka po drodze powoduje, iż się wycofują i łapią za coś innego - mówi Pogorzelska. I dodaje, że w sporcie na takich ludzi mówi się "mistrzowie treningu", bo biją rekordy na treningach, ale nigdy na zawodach. W biznesie to ludzie, którzy mają "milion pomysłów za milion dolarów", ale nigdy nie udaje im się żadnego zrealizować. Paraliżuje ich strach przed porażką.

Ale historia ekonomii pełna jest biografii ludzi, którzy pokonali ten strach i wyszło im to na dobre. Jednym z najbardziej emocjonujących biznesowych thrillerów ostatnich lat jest historia Wojciecha Kruka. Firma jubilerska W. Kruk pozostawała w rękach słynnej poznańskiej rodziny od połowy XIX wieku. W ostatnich latach Wojciech Kruk najpierw zgodził się na amerykańskich wspólników, a potem wprowadził firmę na giełdę. Rodzina zachowała jednak 28-procentowe udziały, co dawało jej niemal nieograniczoną władzę w spółce. Do czasu. Na szacowną firmę połaszczył się młody i do bólu ambitny Rafał Bauer, prezes Wólczanki. Wyprowadził on Wólczankę na prostą, po czym przejął konkurencyjną Vistulę, a potem również Galerię Centrum. Do kompletu brakowało mu jeszcze luksusowej marki jubilerskiej. Zagiął parol na W. Kruka. Na polskiej giełdzie w 2008 roku doszło do pierwszego w historii wrogiego przejęcia - Wojciech Kruk, widząc, że nie da rady utrzymać pakietu kontrolnego w firmie, zdecydował się sprzedać swe udziały. Choć w kieszeni miał 100 milionów zł, był załamany. W wywiadach mówił, że czuje się przegrany i rozważa długi urlop. Szybko jednak stwierdził, że kapitulacja do niego nie pasuje i postanowił stanąć do walki. Najpierw kupił 5 procent akcji Wólczanki, potem na podobny zakup namówił swojego biznesowego znajomego Jerzego Mazgaja, właściciela sieci delikatesów Alma. Ponieważ Wólczanka nie miała żadnego innego akcjonariusza, wystarczyło to do zwołania walnego zgromadzenia akcjonariuszy i wymienienia zarządu. W wyniku biznesowego majstersztyku pierwszym bezrobotnym został wtedy prezes Bauer, a Wojciech Kruk znów wrócił za stery rodzinnej firmy.

Źródło:

Własne

Zdjęcia

Sztuka przegrywania. /Fot. Fotolia
Sztuka przegrywania. /Fot. Fotolia

Monitor Prawa Pracy i Ubezpieczeń648.00 zł

Narzędzia kadrowego

POLECANE

PRAWO PRACY DLA RODZICÓW

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

WYDARZENIA

Eksperci portalu infor.pl

Patentowy.com

Kancelaria Prawa Własności Przemysłowej w Krakowie

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »