| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Kadry > HRM > Zarządzanie > Akademicki wymiar korporacji

Akademicki wymiar korporacji

Odcięty od rzeczywistości. Zamknięty w laboratorium. Z trudnością nawiązujący kontakty pozauczelniane. Mówiący niezrozumiałym językiem. Nieprzystający do wymogów rynkowych. Taki obraz naukowca niejednokrotnie tkwi w głowach przedstawicieli biznesu. Czy słusznie?

Nie – mówią uczelnie oraz firmy, które zdecydowały się na współpracę z doktorantami, nauczycielami akademickimi i pracownikami naukowymi.

Obopólne korzyści

Coraz częściej mamy do czynienia z transferem wiedzy akademickiej do przedsiębiorstw oraz komercjalizacją badań naukowych. W nawiązywaniu kontaktu: naukowiec–biznes pomagają m.in. agencje rozwoju regionalnego oraz działające przy uczelniach centra transferu technologii. W promowanie tzw. gospodarki opartej na wiedzy włączają się instytucje samorządowe, urzędy miast, organizacje i związki pracodawców. W ramach specjalnych programów oferowane są naukowcom staże w przedsiębiorstwach. To dla nich szansa, by spróbować innego rodzaju pracy niż ten, który mają na co dzień w uczelnianych murach, poznać strukturę firmy, procesy produkcyjne, inny sposób komunikacji oraz drogę do komercjalizacji. Dla firmy to z kolei okazja, by wzbogacić się o naukowy potencjał i spojrzeć na strategię biznesową z innej perspektywy. Te dwa na pozór odmienne światy mogą się połączyć i nawzajem od siebie uczyć. Trzeba tylko stworzyć ku temu odpowiednie warunki.

Niewykorzystany potencjał

– Zależało mi, aby poznać praktyczny aspekt tematu, którym się zajmuję na uczelni. Tutaj pracujemy tylko nad jakimś fragmentem większej całości, nad materiałem. Tymczasem w firmie powstaje wyrób, konkretny produkt, a droga od pomysłu do realizacji składa się z kilku etapów, których nie mam możliwości śledzić, będąc na uczelni – tłumaczy Barbara Szaraniec, od kilku lat pracownik naukowy Akademii Górniczo-Hutniczej, która w tym roku po raz pierwszy zdecydowała się na staż w przedsiębiorstwie. – Poza tym chciałam zweryfikować swoje pomysły, przekonać się, czy prowadzone przeze mnie badania naukowe mają szansę na wdrożenie – dodaje.

Jak przyznaje Barbara Szaraniec, między funkcjonowaniem pracownika naukowego w strukturze firmy a w strukturze uczelni widać różnicę. – Na uczelni mamy do czynienia z większą biurokracją. Bardzo często, gdy chcemy zrealizować jakieś teoretyczne zagadnienia, musimy liczyć się z tym, że sporo czasu będziemy musieli czekać, aż będzie możliwe podjęcie konkretnych działań. W biznesie wszystko dzieje się szybko. Firma chce wprowadzić produkt na rynek w jak najkrótszym czasie, aby ubiec konkurencję i być innowacyjną – opowiada Barbara Szaraniec i poleca wszystkim naukowcom korzystanie z programów stażowych.

Nauka dla gospodarki

Stopniowo zmienia się wizerunek naukowca, czego dowodem jest powstawanie firm typu spin off i spin out. Powodzeniem cieszą się też projekty unijne, w ramach których można podjąć współpracę z przedsiębiorstwami. Takie rozwiązania można znaleźć już w wielu województwach, m.in. wielkopolskim, małopolskim, dolnośląskim czy mazowieckim.

– Zainteresowanie stażami w firmach jest ogromne wśród pracowników naukowych i rośnie systematycznie z każdym rokiem. Zgłaszają się do nas przedstawiciele rozmaitych dyscyplin naukowych – mówi Agnieszka Cios z Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która realizuje projekt „Wiedza, praktyka, kadry–klucz do sukcesu”. Swoich sił w biznesie próbują nie tylko osoby związane ze studiami technicznymi, lecz także humaniści.

– Chcieliśmy pokazać na konkretnych przykładach, że wyniki badań z zakresu np. socjologii, psychologii, filozofii, ekonomii czy zarządzania przekładają się na realizację celów gospodarczych – przekonuje Iwona Stolarska, rzecznik prasowy Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie, która jest realizatorem projektów „B+R=€. Nauki społeczne dla gospodarki” oraz „BRing. Nauki społeczne dla gospodarki”, adresowanych do pracowników naukowych.


O tym, że naukowcy są potrzebni w biznesie, przekonane są też lokalne władze. Przykładowo, w Poznaniu magistrat prowadzi Program Wspierania Projektów Innowacyjnych (PWPI), współpracując z poznańskimi uczelniami. Okazuje się, że pomimo potencjału instytucjonalnego poziom współpracy uczelni z przedsiębiorstwami jest nadal niezadowalający. Niepełna znajomość wzajemnych potrzeb i oczekiwań powoduje, że wciąż zbyt mało odkryć naukowych wspomaga lokalne przedsiębiorstwa. Jak tłumaczą organizatorzy, jednym z celów programu jest uświadomienie firmom, że istnieje ogromny, wciąż niewykorzystany potencjał naukowy, po który wystarczy tylko sięgnąć. Jednym z projektów w ramach PWPI jest dofinansowany ze środków unijnych projekt „Naukowiec w biznesie – staże pracowników naukowych w przedsiębiorstwach”, podczas którego przedstawiciele świata nauki odbywają praktyczne staże w wielkopolskich firmach. Jak podkreśla koordynator projektu Piotr Danielewicz, dzięki projektowi prace badawcze i prowadzone przez naukowców zajęcia dydaktyczne zyskują realny punkt odniesienia, a sami naukowcy utwierdzają się w przekonaniu, że najwięcej satysfakcji osiąga się z pracy, której efekty są wykorzystywane w praktyce. Udział w inicjatywie zgłosiło już kilkanaście wielkopolskich przedsiębiorstw z różnych branż, w tym m.in. Odlewnia Żeliwa ze Śremu czy Fabryka Porcelany z Chodzieży.

Czas na innowacje

Przykłady działań na rzecz naukowców i firm można by wyliczać. W województwie dolnośląskim zrodziła się inicjatywa „Inspiracje stażowe naukowców dla innowacyjnego biznesu” (www.innowacyjnystaz.pl), która umożliwia pracownikom naukowym i naukowo-dydaktycznym uczelni prowadzenie pracy badawczej na rzecz przedsiębiorstwa oraz w jej wyniku opracowanie innowacyjnego rozwiązania. Stażyści biorą także udział w szkoleniach mających za zadanie praktyczne przygotowanie biznesplanów inwestycji technologicznej, podniesienie kwalifikacji w zakresie zarządzania innowacjami oraz komercjalizacji wyników badań. Projekt realizuje Wrocławska Rada Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT, która z powodzeniem prowadzi również projekt „Wortal Transferu Wiedzy” jako platformę wymiany informacji między sektorem nauki i biznesu. Dzięki Wortalowi firmy mogą poszukiwać kontaktu do naukowców, którzy zechcą nawiązać z nimi współpracę. Naukowcy natomiast mogą na stronie przedstawić swój dorobek, zainteresowania badawcze i propozycje działań. Pod adresem www.innowacyjnyregion.pl znajdziemy m.in. bazę innowacyjnych usług i rozwiązań, bazę zapotrzebowań na innowacje czy forum współpracy.

Mówić tym samym językiem

Naukowiec może wnieść do firmy pomysł, twórczą myśl, innowację, a dzięki temu zwiększyć konkurencyjność przedsiębiorstwa i wpłynąć na jego markę. Aby jednak mógł „poczuć” biznes, potrzebne są odpowiednie kompetencje, które nie zawsze można nabyć na uczelni. Tak wynika z obserwacji przedsiębiorstw. – My mówimy innym językiem. Kapitalistycznym, rynkowym. Naukowcy nie zawsze to rozumieją, dlatego bardzo ważne okazują się kwalifikacje z zakresu komercjalizacji wyników badań, zarządzania innowacjami czy przygotowania rynkowej analizy technologii, wyceny innowacyjnej technologii, a także modelu biznesowego – mówi Paweł Przybyszewski z firmy INVESTIN Fundusz Zaawansowanych Technologii, która razem z firmą Assign Clinical Research Poland przygotowała projekt „Naukowiec w biznesie”. Składa się on z cyklu bezpłatnych szkoleń i warsztatów dla pracowników naukowych i naukowo-dydaktycznych z dziedzin medycyny i biotechnologii. Odbywają się one w kilku miastach w różnych województwach.

– Największa bariera po stronie naukowców to brak wiary w sukces i świadomość, że to, co robią, może mieć przełożenie na konkretne, biznesowe działania. Nie myślą w kategoriach biznesowych. Na uczelniach procedury i regulaminy związane z komercjalizacją są czasami bardzo zawiłe, przez co naukowcy zniechęcają się i rezygnują – mówi Paweł Przybyszewski. Wśród personelu firmy INVESTIN są jednak osoby, które mają również doświadczenie akademickie. Odnalazły się w nowej rzeczywistości. – Zatrudnianie naukowców czy też przyjmowanie ich na staże daje przewagę konkurencyjną. Z ich pomocą możemy mieć produkt innowacyjny technologicznie – uważa przedstawiciel INVESTIN.


– Biznesowy popyt na specjalistyczną wiedzę jest bardzo duży. Jednakże wciąż mały odsetek absolwentów czy pracowników naukowych próbuje samodzielnie poprowadzić własny biznes – zauważa Justyna Morawska-Płoskonka, koordynator studiów „Biznes w biotechnologii”, które uruchomiło konsorcjum Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Jagiellońskie Centrum Innowacji Sp. z o.o., wychodząc w ten sposób naprzeciw osobom chcącym prowadzić własną działalność w branży nauk przyrodniczych. – Pracownicy naukowi często przyznają, że założenie i prowadzenie firmy w branży farmaceutycznej czy medycznej opartej na nowych technologiach jest trudne ze względu na brak doświadczenia biznesowego. Takie przedsięwzięcia są obciążone bardzo wysokim ryzykiem inwestycyjnym, ponieważ tylko nieliczne z tych projektów są finalizowane sukcesem. Firmy inwestują ogromne środki finansowe w badania, które trwają latami. Natomiast zyski pojawiają się dopiero, gdy uda się wynaleźć rewolucyjny produkt i przede wszystkim go skomercjalizować. Jeśli jednak dojdzie do wdrożenia nowego produktu, zyski mogą być imponujące.

Nadal w niektórych środowiskach naukowca utożsamia się wyłącznie z teorią, wiedzą, książkami, a nie konkretnym, biznesowym działaniem. Tymczasem, jak przekonuje dr Joanna Żukowska, kierownik Studiów Podyplomowych Coachingu SGH w Warszawie, a także coach i partner w firmie IMMOQEE, z powodzeniem można łączyć karierę na uczelni czy też studia doktoranckie z praktyką biznesową.

– Zarówno coach, jak i HR-owiec, podejmując dodatkowe kształcenie, poszerza swoje horyzonty, zyskuje bardzo cenną wiedzę, niezbędną do prawidłowej pracy z ludźmi, jest lepiej wyedukowany, zatem staje się cenniejszym specjalistą na rynku pracy oraz – co najważniejsze – w bardziej profesjonalny sposób może wspomóc prace swoich współpracowników. Ponadto lepiej rozumie przeróżne mechanizmy, które kierują działaniem zespołu oraz pojedynczego pracownika lub klienta. Zyskuje też bardzo szeroką wiedzę o narzędziach, które może wykorzystać we własnej pracy, a także w codziennym życiu – wylicza dr Joanna Żukowska, zauważając, że w świecie przedsiębiorstw i uczelni pojawiają się wspólne elementy. Podaje przykład: rolą coacha jest motywowanie klienta czy klientów do wzmożonej pracy nad sobą, dobry praktyk HR powinien wykorzystywać coachingowy styl zarządzania do pracy ze swoim zespołem. Natomiast nauczyciel akademicki może wykorzystać styl coachingowy do pracy ze studentami.

Dr w CV

Czy naukowiec może być łakomym kąskiem dla head hunterów? Mogłoby się wydawać, że im wyższe wykształcenie, tym lepiej. Stopień naukowy w CV może być wabikiem, czymś, co wyróżnia. Tymczasem, zdaniem specjalistów ds. HR, rzeczywistość czasem wygląda inaczej, a pracownicy naukowi czy też absolwenci studiów doktoranckich szukający pracy w biznesie natrafiają nieraz na problemy.

– Barierą w przypadku niektórych przedstawicieli świata nauki jest doświadczenie zawodowe zdobyte jedynie w murach uczelni. Część z pracodawców obawia się, iż akademickie podejście danej osoby nie sprawdzi się w ich organizacji, dodatkowo niektórzy z pracodawców podejrzewają, że oczekiwania finansowe osób z wyższymi stopniami naukowymi mogą być zbyt wysokie co do ich możliwości. Nie zawsze jest to prawda. Dobry specjalista ds. rekrutacji nie powinien oceniać kandydatów, opierając się na stereotypach czy podejrzeniach. Decyzję powinien podjąć dopiero po zweryfikowaniu silnych i słabych stron danej osoby, jej kompetencji oraz po zdobyciu informacji o faktycznych oczekiwaniach finansowych kandydata czy kandydatki – mówi Piotr Sedlak, menedżer projektu w firmie Sedlak & Sedlak. Zaznacza jednak, że są również branże i stanowiska, gdzie dyplomy i stopnie naukowe to wręcz konieczność. Chodzi np. o stanowiska badawcze w działach rozwoju firm.

– W części programów unijnych, służących zacieśnianiu współpracy biznesu z nauką, firmy mogą ubiegać się o zwrot kosztów wynagrodzenia zatrudnionego naukowca. Warto więc rozważać również takie możliwości – sugeruje Piotr Sedlak.

Zdaniem Urszuli Pawlik, starszego konsultanta Advisory Group TEST Human Resources, podczas rekrutacji osób mających doświadczenie akademickie czy ukończone studia doktoranckie trzeba bardzo dokładnie sprawdzić motywację kandydatów. Warto dociekać odpowiedzi na pytanie, dlaczego taka osoba chce odejść z nauki do biznesu, czy może jest to spontaniczna decyzja, próba udowodnienia czegoś sobie lub innym lub konieczność ze względu na brak etatu na uczelni, a może rzeczywiste aspiracje, poparte wymaganymi w biznesie kompetencjami.

reklama

Autor:

Źródło:

INFOR
Monitor Prawa Pracy i Ubezpieczeń648.00 zł

Narzędzia kadrowego

POLECANE

PRAWO PRACY DLA RODZICÓW

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

WYDARZENIA

Eksperci portalu infor.pl

Tomasz Paszkowski

Księgowy

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »