AI miała skrócić pracę. Dlaczego pracujemy coraz dłużej?

REKLAMA
REKLAMA
AI miała skrócić czas wykonywanych zadań. Odciążyć, sprawić, że zadania będą wykonywane sprawniej, bezbłędnie, a my będziemy mieć więcej czasu na work-life balance. Rzeczywistość, jak to się często dzieje, potoczyła się inaczej. Jeśli teraz analizę można przygotować dwa razy szybciej, odzyskany czas natychmiast wypełnia kolejne zadanie.
Czym jest infinite workday
Wyjątkowa produktywność „z wczoraj” staje się „normą jutra”. Przywiązanie do powiadomień, ciągła gotowość i brak komfortu sztywnych regół dotyczących godzin pracy zrodził nam „infinite workday” – dzień pracy, który nie ma wyraźnego początku ani końca.
REKLAMA
REKLAMA
Kontrola PIP. Nowe uprawnienia
Microsoft podaje, że przeciętny pracownik otrzymuje dziennie 117 e-maili i 153 wiadomości w Teams. Spośród użytkowników aktywnych o godz. 6 rano 40 proc. przegląda pocztę, a o godz. 22 robi to 29 proc. Problemem nie jest więc tylko liczba godzin, lecz ciągła gotowość: część uwagi stale czeka na wiadomość od szefa lub klienta.
Napędza to zawodowe FOMO. Odpisujemy wieczorem, bo nie chcemy stracić kontroli ani wypaść na mniej zaangażowanego. Według Eurofound 61 proc. odpowiadających po godzinach obawiało się negatywnych konsekwencji milczenia, a połowa liczyła, że dyspozycyjność pomoże w karierze. Dostępność staje się walutą, którą płacimy za poczucie bezpieczeństwa.
Brak uznania za wysiłek
Największe rozczarowanie pojawia się, gdy niewidoczny wysiłek nie spotyka się z uznaniem. Pracownik poprawia dokument wieczorem, ale przełożony widzi tylko plik dostarczony w terminie. W badaniu Nais i Enpulse z 2026 roku 57 proc. respondentów czuło się niedocenionych, a 28 proc. nie otrzymywało żadnej formy uznania.
REKLAMA
To istotne w kontekście wyników raportu Enpulse „Zaangażowanie 2025”. Wskaźnik zaangażowania w Polsce systematycznie spada, a odsetek pracowników niezaangażowanych wzrósł do 19 proc. Nie oznacza to, że praca po godzinach sama spowodowała ten spadek. Pokazuje jednak niebezpieczny rozdźwięk: człowiek może być online od świtu do nocy, a jednocześnie emocjonalnie wycofać się z organizacji. Zielona kropka przy nazwisku nie jest dowodem zaangażowania.
Kto przoduje i dla kogo jest to najbardziej ryzykowne? Eurofound wskazuje, że skutki kontaktu po godzinach szczególnie odczuwają osoby w wieku 25–39 lat. Jeszcze trudniej odłączają się samozatrudnieni: według Eurostatu 27,5 proc. z nich pracuje co najmniej 49 godzin tygodniowo, wobec 3,4 proc. pracowników najemnych.
Rozwiązaniem nie jest zakaz wysyłania e-maili, lecz jasna kultura pracy: uzgodnione godziny ciszy, prawo do odpowiedzi następnego dnia, realistyczne obciążenie i docenianie, które nazywa konkretny wkład. Zaangażowany pracownik nie jest tym, który odpowiada najpóźniej. Jest tym, który zna cel, ma wpływ i wie, że jego wysiłek został zauważony.
Tomek Szklarski, ekspert rynku pracy, współtwórca platformy Enpulse, służącej do monitorowania i rozwijania zaangażowania pracowników, i inicjator projektu GeeX.
REKLAMA

- Czytaj artykuły
- Rozwiązuj testy
- Zdobądź certyfikat
REKLAMA





