Ustawa platformowa to ukryte ponowne zwiększenie uprawnień PIP do stwierdzenia stosunku pracy?

REKLAMA
REKLAMA
Ustawa platformowa, która miała chronić kurierów i kierowców aplikacji na telefon, w obecnym kształcie może objąć domniemaniem etatu także specjalistów świadczących usługi przez Internet. Useme i Konfederacja Lewiatan ostrzegają: rządowy projekt pomija unijne bezpieczniki, realne koszty dla firm mogą być 3x większe niż założenia, a liczba osób, których dotknie to ponad 700 tys. osób.
- SKRÓT:
- Ustawa platformowa miała chronić tylko kurierów z aplikacji na telefon. W kogo jeszcze uderzy?
- W polskiej ustawie brakuje unijnego bezpiecznika
- Pamiętacie upadek Optimusa? Ostrzeżenie przed powtórką przez nowe uprawnienia PIP
- Weryfikacja klienta wymagana przepisami finansowymi - czy może być uznana za nadzór nad pracownikiem?
- Przepisy miały dotyczyć 300 tys. osób. Realnie to może być ponad 700 tys. osób
- Inne państwa to wprowadziły i już się wycofują
- Co ustawa platformowa oznacza dla pracujących, freelancerów i firm w Polsce?
- Ustawa platformowa - kogo obejmie i jakie skutki uboczne? FAQ
SKRÓT:
- Projekt ustawy o pracy platformowej (UC160) miał wdrożyć unijną dyrektywę chroniącą kurierów i kierowców aplikacji - biznes ostrzega, że w obecnym kształcie obejmie znacznie szerszą grupę.
- Useme i Konfederacja Lewiatan wskazują, że projekt pomija kluczowy wyjątek z dyrektywy UE dla platform fakturowo-rozliczeniowych.
- Nakaz inspektora pracy przekształcający zlecenie w etat miałby rygor natychmiastowej wykonalności - bez czekania na wyrok sądu.
- Rządowa ocena skutków regulacji szacuje rynek pracy platformowej na 300 tysięcy osób, podczas gdy niezależna analiza mówi o 719 tysiącach.
- Hiszpania i Portugalia, które wprowadziły podobne, sztywne przepisy, już się z nich wycofują po negatywnych doświadczeniach rynkowych.
Ustawa platformowa miała chronić tylko kurierów z aplikacji na telefon. W kogo jeszcze uderzy?
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt ustawy o pracy za pośrednictwem platform internetowych, oznaczony w wykazie prac legislacyjnych jako UC160. Formalnym celem jest wdrożenie unijnej dyrektywy 2024/2831, znanej jako Dyrektywa PWD (Platform Work Directive) - przepisów mających uregulować warunki pracy kierowców aplikacji transportowych i kurierów dostarczających jedzenie czy przesyłki.
REKLAMA
REKLAMA
Kontrola PIP. Nowe uprawnienia
Po zakończeniu konsultacji publicznych i międzyresortowych biznes ocenia jednak, że projekt wykracza daleko poza ten cel. Useme - polska platforma do rozliczania zleceń zdalnych - wspólnie z Konfederacją Lewiatan złożyła w toku konsultacji stanowisko wskazujące na konkretne wady prawne ustawy.
"Rozumiemy potrzebę uporządkowania standardów pracy osób zależnych od platform, ale to nie musi oznaczać wymuszania umowy o pracę w każdej sytuacji" - mówi Przemysław Głośny, Prezes Zarządu Useme. Dodaje: "Obecnie obowiązujące przepisy są dobre i nie ma potrzeby ich zaostrzania."
Biznes podkreśla, że nie kwestionuje samej idei ochrony kierowców i kurierów. Problem leży w sposobie, w jaki napisano przepisy - na tyle szeroko, że rykoszetem uderzają w rynek e-commerce, krajowe platformy rozliczeniowe oraz setki tysięcy niezależnych specjalistów: programistów, grafików, tłumaczy i twórców treści.
REKLAMA
W polskiej ustawie brakuje unijnego bezpiecznika
To jeden z najpoważniejszych zarzutów wobec projektu. Sama unijna dyrektywa - w motywie 20 - wprost wskazuje, że za cyfrowe platformy pracy nie powinny być uznawane podmioty świadczące usługi rozliczania płatności, udostępniające narzędzia techniczne czy pośredniczące w płatnościach, jeśli organizowanie pracy ma u nich charakter wyłącznie pomocniczy.
Polski projekt ten wyjątek pomija. Zdaniem Useme i Lewiatana oznacza to realne ryzyko, że system służący wyłącznie do legalnego fakturowania zleceń przez freelancera zostanie arbitralnie zakwalifikowany jako platforma organizująca pracę - ze wszystkimi konsekwencjami, jakie niesie to dla obowiązków wobec Państwowej Inspekcji Pracy.
"W projekcie ustawy szczególne zastrzeżenia budzi definicja cyfrowej platformy pracy, domniemania istnienia stosunku pracy czy obowiązków informacyjnych w stosunku do organów czy przedstawicieli osób współpracujących z platformami" - wskazuje Robert Lisicki, Dyrektor Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan.
Pamiętacie upadek Optimusa? Ostrzeżenie przed powtórką przez nowe uprawnienia PIP
To zarzut, który biznes stawia najostrzej. W ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy funkcjonuje zabezpieczenie (art. 34 ust. 2k), które reguluje moment, w którym decyzja inspektora staje się wykonalna – dając przedsiębiorcy realny czas na odwołanie się do sądu, zanim konsekwencje finansowe zaczną działać. Projekt ustawy platformowej takiego zabezpieczenia nie zawiera, mimo że w uzasadnieniu deklarowano dążenie do spójności legislacyjnej z przepisami o PIP.
To oznacza, że nakaz inspektora przekształcający zlecenia w etaty mógłby uzyskać rygor natychmiastowej wykonalności. Nawet jeśli firma od razu złoży odwołanie do sądu, ZUS i urząd skarbowy mogłyby naliczać zaległe składki i podatki od pierwszego dnia. Postępowanie sądowe w Polsce trwa zwykle 2–4 lata - w tym czasie firma mogłaby zostać faktycznie zlikwidowana przez wielomilionowe koszty, zanim zapadnie prawomocny wyrok.
Useme i Lewiatan wprost przywołują tu precedensy sprzed lat - sprawy firm JTT i Optimus, w których błędne decyzje administracyjne doprowadziły do upadku przedsiębiorstw, a wieloletnie odszkodowania po latach musiał wypłacić budżet państwa.
Weryfikacja klienta wymagana przepisami finansowymi - czy może być uznana za nadzór nad pracownikiem?
Trzeci istotny problem dotyczy przepisów o systemach bezpieczeństwa. Polskie firmy działające w Internecie mają ustawowy obowiązek weryfikować tożsamość użytkowników i raportować dane do organów skarbowych - wynika to m.in. z przepisów AML (przeciwdziałanie praniu pieniędzy), PSD2 (usługi płatnicze) oraz DAC7 (raportowanie platform cyfrowych).
Projekt ustawy platformowej nie wyłącza tych obowiązków z definicji algorytmicznego nadzoru. W praktyce oznacza to ryzyko, że legalna, wymagana przepisami weryfikacja klienta może zostać przez inspektora pracy odczytana jako dowód na nadzór pracowniczy nad wykonawcą - mimo że firma jedynie wypełnia inne, niezależne obowiązki prawne.
Przepisy miały dotyczyć 300 tys. osób. Realnie to może być ponad 700 tys. osób
Kluczowy spór dotyczy tego, ile osób w ogóle obejmie nowa ustawa? Rządowa Ocena Skutków Regulacji (OSR) przyjmuje, że rynek pracy platformowej w Polsce w 2025 r. obejmował 300 tysięcy osób. Tymczasem niezależna analiza Towarzystwa Ekonomistów Polskich z sierpnia 2026 r. szacuje, że w 2024 r. było to aż 719 tysięcy osób.
Różnica jest ponad dwukrotna. Zdaniem Useme i Lewiatana to nie przypadek - zaniżone dane pozwalają ministerstwu przedstawić niższe koszty regulacji. Nawet przy zaniżonych szacunkach OSR przyznaje, że nowe przepisy zabiorą wykonawcom 272 mln zł, a firmom narzucą 400 mln zł dodatkowych kosztów. Według wyliczeń biznesu rzeczywiste koszty sektora prywatnego przekroczą 1,34 mld zł - ponad trzykrotnie więcej niż szacunki rządowe.
"Trudno prowadzić dalsze prace bez doprecyzowania tych kwestii. Wprowadzenie uznaniowego, wręcz automatycznego domniemania istnienia stosunku pracy (...) może doprowadzić do trwałego zmniejszenia aktywności gospodarczej oraz spadku zatrudnienia w tzw. platformach cyfrowych, jak i podmiotach z nimi współpracującymi, czego OSR nie uwzględnia" - ocenia Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan.
Inne państwa to wprowadziły i już się wycofują
Biznes przywołuje doświadczenia innych krajów UE, które już wprowadziły podobne, restrykcyjne przepisy - i teraz się z nich wycofują. Przykłady?
- Hiszpania: Ustawa Ley Rider wprowadziła sztywne domniemanie etatu dla kurierów. Efekt: część firm wycofała się z rynku, inne (np. Glovo) obciążono wielomilionowymi karami i wieloletnimi procesami sądowymi.
- Portugalia: Rygorystyczne przepisy z 2023 r. szybko ujawniły negatywne skutki gospodarcze. W parlamencie procedowana jest reforma Trabalho XXI, łagodząca zasady i podnosząca progi aktywacji domniemania etatu.
- Niemcy i Francja: Obie gospodarki dystansują się od automatycznego domniemania etatu. Francja broni modelu niezależności wykonawców (ARPE), Niemcy wstrzymują się z usztywnianiem rynku.
"Doświadczenia Hiszpanii czy Portugalii pokazały, że nadmierna regulacja kończy się paraliżem operacyjnym, falą sporów prawnych i odpływem kapitału technologicznego - do tego stopnia, że Lizbona (...) już teraz proceduje zmiany łagodzące i liberalizuje swoje prawo" - zauważa Piotr Krawiec, Członek Rady Nadzorczej Useme.com.
Polski projekt, zdaniem autorów stanowiska, jest bardziej restrykcyjny niż rozwiązania, z których dojrzałe rynki europejskie się właśnie wycofują lub przed którymi otwarcie ostrzegają.
Co ustawa platformowa oznacza dla pracujących, freelancerów i firm w Polsce?
Jeśli zarabiasz jako niezależny specjalista - programista, grafik, tłumacz, twórca treści – i korzystasz z polskiej platformy do rozliczania zleceń, warto śledzić dalsze losy tego projektu. Z danych przywołanych przez Useme wynika, że ponad 67% freelancerów wykonuje dodatkowe projekty obok etatu - dla tej grupy sztywne domniemanie stosunku pracy przy każdym zleceniu oznaczałoby komplikacje prawne i podatkowe, których dziś nie ma.
Jeśli prowadzisz firmę korzystającą z pracy zleceniobiorców przez platformy cyfrowe, zwróć uwagę na to, jak dokumentujesz warunki współpracy - zwłaszcza w kontekście podporządkowania, miejsca i czasu wykonywania zadań. Te same zasady, które opisywaliśmy przy okazji interpretacji indywidualnych PIP w innym tekście, mogą zyskać nowy, bardziej rygorystyczny kontekst, jeśli ustawa platformowa wejdzie w życie w obecnym kształcie.
Autorzy negatywnego stanowiska ostrzegają też przed efektem odwrotnym do zamierzonego: część specjalistów i platform może po prostu przenieść działalność poza polską jurysdykcję - np. na platformy amerykańskie - co oznaczałoby dla budżetu państwa utratę wpływów podatkowych, zamiast ich zwiększenia.
"Wypychanie polskich platform rozliczeniowych i rodzimych talentów w objęcia zagranicznych jurysdykcji, np. amerykańskiej, to scenariusz, w którym tracimy podwójnie" - podsumowuje Piotr Krawiec.
Projekt ustawy jest obecnie na etapie prac rządowych po zakończeniu konsultacji publicznych. To, czy wskazane przez biznes wady zostaną poprawione, rozstrzygnie się w kolejnych tygodniach prac legislacyjnych.
Ustawa platformowa - kogo obejmie i jakie skutki uboczne? FAQ
Czym jest ustawa platformowa i jaki jest jej formalny cel?
To projekt (UC160) wdrażający unijną dyrektywę 2024/2831, mający uregulować warunki pracy kierowców aplikacji transportowych i kurierów świadczących usługi przez platformy cyfrowe.
Dlaczego biznes twierdzi, że ustawa uderzy też w programistów i grafików?
Bo zaproponowana definicja platformy cyfrowej jest na tyle szeroka i nieprecyzyjna, że może objąć również narzędzia do fakturowania, rozliczania płatności i inne platformy niezwiązane bezpośrednio z transportem czy dostawami.
Co to jest domniemanie stosunku pracy w tym kontekście?
To mechanizm, zgodnie z którym współpraca ze zleceniobiorcą może zostać automatycznie zakwalifikowana jako stosunek pracy, jeśli spełnione są określone przesłanki - krytycy wskazują, że projekt formułuje je zbyt arbitralnie.
Dlaczego decyzja inspektora pracy budzi tak duże obawy?
Bo projekt nie zawiera zabezpieczenia znanego z ustawy o PIP, które reguluje moment wykonalności decyzji. Bez niego nakaz inspektora mógłby być wykonalny natychmiast, jeszcze przed rozpatrzeniem odwołania firmy przez sąd.
Ile osób w Polsce faktycznie pracuje na platformach cyfrowych?
Dane są sporne. Rządowa ocena skutków regulacji mówi o 300 tysiącach osób, a niezależna analiza Towarzystwa Ekonomistów Polskich szacuje tę liczbę na 719 tysięcy.
Ile mają wynieść realne koszty wprowadzenia ustawy?
Według rządu koszty dla firm to ok. 400 mln zł, a dla wykonawców - 272 mln zł. Useme i Lewiatan szacują rzeczywiste koszty sektora prywatnego na ponad 1,34 mld zł.
Czy inne kraje UE mają podobne przepisy?
Tak, ale część z nich się z nich wycofuje. Hiszpania i Portugalia po wprowadzeniu restrykcyjnych regulacji zmagają się z negatywnymi skutkami rynkowymi, a Portugalia procesuje obecnie reformę łagodzącą te zasady.
Na jakim etapie jest teraz projekt ustawy?
Zakończyły się konsultacje publiczne i międzyresortowe. Projekt jest obecnie na etapie dalszych prac rządowych, w toku których może zostać zmieniony przed skierowaniem do Sejmu.
Źródła: Konfederacja Lewiatan, Useme
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

- Czytaj artykuły
- Rozwiązuj testy
- Zdobądź certyfikat
REKLAMA








