W tym roku pięciokrotnie wzrosło zainteresowanie polskich firm zatrudnianiem pracowników ze Wschodu. Państwowa Inspekcja Pracy i Służba Celna nie wiedzą, ilu Ukraińców pracuje w Polsce. Rząd zamierza wydłużyć do dziewięciu miesięcy możliwość zatrudniania bez zezwolenia pracowników ze Wschodu.
Bez monitoringu
- Nie pracujemy nad systemem monitoringu zatrudnienia Ukraińców, Rosjan i Białorusinów - mówi Marcin Kulinicz z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS).
Dodaje, że jego wprowadzenie mogłoby źle wpłynąć na gospodarkę, bo wiązałoby się z dodatkowymi obowiązkami dla firm i administracji.
Od 1 lutego tego roku Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie nie muszą posiadać zezwolenia na wykonywanie pracy przez pół roku. Pracodawcy mają jedynie obowiązek zarejestrowania (bezpłatnie) oświadczenia o zamiarze powierzenia im pracy.
Wprowadzone ułatwienia spowodowały zdecydowane zwiększenie zainteresowania firm zatrudnianiem cudzoziemców. Od stycznia do sierpnia 2008 r. złożyły one w urzędach pracy 116,5 tys. oświadczeń. Dla porównania w II połowie 2007 r. - 23 tys.
Przyjechał co drugi
Firma sama przesyła oświadczenie cudzoziemcowi lub za pośrednictwem wynajętej agencji. Ten na podstawie oświadczenia może uzyskać od konsula wizę uprawniającą go do podjęcia pracy. W I połowie 2008 r. firmy złożyły 89,7 tys. oświadczeń w urzędach pracy. Z danych MSZ wynika, że urzędy konsularne wydały w tym czasie 49,9 tys. wiz pracowniczych (w tym 45,2 tys. dla Ukraińców). Nie wiadomo jednak, ilu spośród prawie 50 tys. cudzoziemców otrzymało wizę pracowniczą na podstawie oświadczenia polskiego pracodawcy.
- Nie dysponujemy bardziej szczegółowymi danymi - mówi Piotr Paszkowski, rzecznik prasowy MSZ.
Nikt nic nie wie
Polskie władze nie znają także odpowiedzi na pytanie, ilu Ukraińców, Rosjan i Białorusinów po przyjeździe do Polski pracuje w firmie, która wystawiła im oświadczenia, i czy w ogóle gdzieś legalnie pracują. Na tak postawione pytanie nie potrafią odpowiedzieć przedstawiciele instytucji, które mają związek z zatrudnianiem cudzoziemców: zarówno instytucje kontrolujące legalność zatrudnienia, czyli Państwowa Inspekcja Pracy i Służba Celna, jak i urzędy pracy oraz resort pracy.
- Nie dysponujemy danymi o liczbie zatrudnionych obywateli tych krajów - mówi Witold Lisicki, rzecznik prasowy Służby Celnej.
Także PIP nie wie, ilu z nich pracuje.
- Nie posiadamy też danych ilu cudzoziemców pracuje w innych firmach niż te, które wystawiły oświadczenia - mówi Jarosław Leśniewski, dyrektor departamentu legalności zatrudnienia w PIP.
Dodaje, że wynika to z tego, że pracodawcy nie mają obowiązku informować PIP o tym, że zatrudnili np. Ukraińca, któremu wystawili wcześniej oświadczenie, albo że cudzoziemiec nie stawił się do pracy. Nie muszą również o takich sytuacjach informować PUP.






