| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | WIDEOAKADEMIA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Kadry > Indywidualne prawo pracy > Czas pracy > Wyrok SN z dnia 23 czerwca 2005 r. sygn. II PK 265/04

Wyrok SN z dnia 23 czerwca 2005 r. sygn. II PK 265/04

Czas dojazdu i powrotu z miejscowości stanowiącej cel pracowniczej podróży służbowej oraz czas pobytu w tej miejscowości nie są pozostawaniem do dyspozycji pracodawcy w miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy (art. 128 § 1 k.p.), lecz w zakresie przypadającym na godziny normalnego rozkładu czasu pracy podlegają wliczeniu do jego normy (nie mogą

Na konieczność zagwarantowania pracownikowi wynagrodzenia za czas podróży służbowej, przypadającej w ramach dobowej normy czasu pracy, zwrócił uwagę Sąd Najwyższy w wyroku z dnia z dnia 27 października 1981 r., stwierdzając, że równe wynagradzanie pracowników w ramach normy dobowej uzasadnione jest realizowaniem w czasie pracy polecenia wymagającego pokonania pewnej przestrzeni. Wczasowych ramach tzw. „delegacji” (podróży służbowej) pracownik zatem „pracuje”, wykonując swoje pracownicze obowiązki (wyrok SN z dnia 27 października 1981 r., I PR 85/81, OSNCP 1982 nr 5-6, poz. 76). Odmiennie traktowano natomiast pozostawanie w podróży służbowej ponad tę normę, gdyż w ocenie Sądu Najwyższego odbywanie na polecenie przełożonego podróży służbowej poza czasem pracy nie przekształca jej w pracę ani w czas pracy w rozumieniu art. 128 k.p. Powyższe stanowisko było w literaturze przedmiotem krytyki, skądinąd częściowo usprawiedliwionej, gdy idzie o werbalny aspekt zastosowanej argumentacji. W doktrynie słusznie bowiem podniesiono, że podróż służbowa jest, jako kategoria prawna, zjawiskiem jednorodnym, bez względu na to czy mieści się w czasie pracy, czy też przekracza jego wymiar (por. W. Masewicz: Glosa do powołanego wyżej wyroku SN z dnia 27 października 1981 r. I PR 85/91, OSPiKA 1983 nr 2, poz. 43 oraz A. Chobot: Glosa do tegoż wyroku SN, NP 1983 nr 7-8, s. 172-175). Rodzajowa jednorodność zjawiska nie musi jednak, wbrew pozorom, prowadzić do kwalifikowania całej (odbywanej tam i z powrotem) typowej podróży służbowej w kategoriach rozłącznej alternatywy: albo czas pracy albo czas niewykonywania pracy (czas wolny od pracy).

To drugie ujęcie podróży służbowej powodowałoby bowiem w ramach dobowej normy czasu pracy wprost absurdalne konsekwencje. Odmowa wliczenia godzin podróży do czasu pracy w ramach jego dobowej normy (czy dopuszczenie do „odliczania” godzin podróży od tej normy), prowadziłoby bowiem do konieczności „odpracowywania” przez pracownika godzin pozostawania w tejże podróży (poza czasem faktycznego wykonywania zadania) w celu „przepracowania” wymiaru czasu pracy wynikającego z rozkładu czasu pracy, obowiązującego w danym okresie rozliczeniowym. Ewentualność „odpracowywania” godzin mogłoby prowadzić nie tylko do nadużyć ze strony pracodawcy, ale i naruszać prawo zatrudnionego do minimalnej dobowej, jak i tygodniowej normy wypoczynku, a w skrajnych przypadkach uniemożliwiać pracownikowi przepracowanie wiążącego go wymiaru czasu pracy. Mniej czy bardziej preferencyjne (uprzywilejowane) kwalifikowanie typowej podróży służbowej ze względu na okres doby, na który przypada jej odbywanie (w ramach i poza dobową normą czasu pracy), ma więc głębokie aksjologiczne uzasadnienie w ochronnej funkcji prawa pracy, prowadząc do wyjątkowego zaliczenia godzin podróży służbowej odbywanej w ramach dobowej normy czasu pracy na poczet tej normy, czy też zakazując „odliczenia” tych godzin od wspomnianej dobowej normy czasu pracy, bez konieczności wyinferowywania w drodze wnioskowań prawniczych wysoce wątpliwej fikcji, że przez samą jednorodność zjawiska podróż służbowa do miejsca wykonywania zadania roboczego i z powrotem stanowi „zwykłe” wykonywanie pracy i rodzi roszczenie o „normalne” wynagrodzenie, łącznie z ewentualnymi dopłatami za pracę w godzinach nadliczbowych. Nawet jeśli współczesne środki bezprzewodowej komunikacji masowej umożliwiająw skrajnym wypadku nawet całodobowe utrzymywanie pracownika (jego pozostawanie) w szeroko rozumianej dyspozycji pracodawcy, to -wbrew sugestiom wnoszącego kasację, znajdującym zresztą oparcie w niektórych poglądach literatury (por. np. S. Driczinski: Relacja pracowniczej podróży służbowej do pojęcia czasu pracy, Przegląd Sądowy 2005 nr 6, s. 116 i n. ) - nie znaczy to jeszcze, że należy je wszystkie wliczać do czasu pracy i po upływie dobowej jego normy wynagradzać jak pracę nadliczbową.

Źródło:

Orzeczenia Sądu Najwyższego - Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych
Gazeta Samorządu i Administracji598.00 zł

Narzędzia kadrowego

Ośrodki konferencyjno- szkoleniowe

POLECANE

SKŁADKI ZUS

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Eksperci portalu infor.pl

Rafał Dybka

Aplikant adwokacki, specjalista w dziedzinie prawa nieruchomości, prawa budowlanego oraz podatkowego.

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »