| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Kadry > HRM > Zarządzanie > Czy konsekwencja zawsze jest pozytywna?

Czy konsekwencja zawsze jest pozytywna?

Ostatnio przyłapałem się, że pozwalam swoim podwładnym na zbyt dużo. Odwlekam decyzje, za późno wprowadzam zmiany, choć czuję, że już dawno powinienem je wprowadzić. Czy to tylko moja nieumiejętność, czy też inni szefowie miewają podobne problemy?

Umowa z samym sobą

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ sami spełniliśmy trzeci warunek pojawienia się zamrożonej konsekwencji. Nie określiliśmy, kiedy „uciekamy” z niekorzystnej sytuacji. Można przecież zrobić założenie, że rozwiązuję umowę z podwładnym, jeśli nie poprawi się w ciągu czterech miesięcy. Można obiecać sobie, że jeżeli w ciągu pół godziny sznur samochodów w korku nie posunie się o kilometr, to szukamy objazdu. Jeżeli pierwsza połowa meczu była nudna, można założyć, że po przerwie oglądamy mecz tylko przez kwadrans i jeżeli się nie poprawi, wyłączamy telewizor.

Gdy uda nam się dotrzymać tej umowy z samym sobą, mamy szansę przerwać niekorzystną sytuację lub uciec z miejsca, które przestało nam odpowiadać. Także z firmy, w której nikt nie dba o naszą motywację i nie stwarza atmosfery otwartości i współpracy.

Nauka na błędach

Przeanalizujmy typowy przykład zamrożonej konsekwencji.

Doświadczony menedżer przeniósł się do nowej firmy. Bardzo chciał pokazać, że zatrudnienie go było trafionym wyborem. Postanowił zmotywować do pracy najbardziej doświadczonego handlowca, który pracował w zespole od ośmiu lat. Kiedyś był gwiazdą sprzedaży, ale od dwóch lat jego osiągnięcia znacząco się pogorszyły. Nowy szef poświęcił bardzo dużo wysiłku wspomnianemu handlowcowi. Spędzał z nim wiele godzin, odwiedzali razem kluczowych klientów, opracowywali nowe strategie. Bywał u niego kilka razy w miesiącu, nie zważając na to, że sam dojazd w podupadający region zajmował mu kilka godzin. W ten sposób szef spełnił pierwszy warunek zamrożonej konsekwencji.

Po kilku miesiącach sprzedaż nie wzrosła. Przełożony postanowił zdyscyplinować handlowca i zapowiedział mu, że jeśli nadal nie będzie poprawy, sprzedawca zostanie ukarany. W miesiąc po reprymendzie poziom sprzedaży wzrósł, co bardzo ucieszyło naszego znajomego. Uznał, że teraz będzie już następowała stała, choć powolna poprawa i tym samym spełnił warunek drugi. Niestety, po jednym dobrym miesiącu nastąpiły trzy znacznie gorsze. Szef nadal pomagał handlowcowi i raz po raz dyscyplinował go. Po każdej naganie handlowiec na kilka tygodni brał się do pracy, po czym ponownie obniżał loty. Ostatecznie został zwolniony po dwóch latach po interwencji przełożonego opisanego menedżera. Następca w ciągu roku znacząco poprawił wyniki w podległym regionie.

Dopiero po kilku latach menedżer dowiedział się, że jego wysiłki musiały zakończyć się fiaskiem. Handlowiec, któremu poświęcił tyle czasu, nie był zainteresowany poprawą. Od dłuższego czasu zajmował się swoim prywatnym interesem, o którym nikt w firmie nie wiedział. A że przy okazji mógł pracować (a raczej udawać, że pracuje) w firmie, która płaciła mu pensję i ubezpieczenie, to skwapliwie tę możliwość wykorzystywał. W ten sposób szef stracił ponad rok. Gdyby po kilku miesiącach zwolnił słabego przedstawiciela handlowego i zatrudnił nową, zmotywowaną do pracy osobę, to o tyle szybciej miałby wzrosty sprzedaży. Kosztowało go to kilkanaście miesięcy niepotrzebnej pracy, stratę czasu i własnych prowizji za wyniki.

reklama

Narzędzia kadrowego

POLECANE

PRAWO PRACY DLA RODZICÓW

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

WYDARZENIA

Eksperci portalu infor.pl

Adrian Artowicz

Doradca podatkowy

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »